Ośmioletni boleń mierzy średnio 45 – 50 cm i waży do 2 kg. Do drugiego roku życia odżywia się planktonem, a następnie przechodzi na pokarm zwierzęcy.
|
Zarejestrowani:
Ostatni: pavcio
Dzisiaj: 0
Wczoraj: 0
Wszyscy: 4112
Ostatni kwadrans:
Gości: 16
Użytkowników: 4
Razem: 20
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj Jesteś stałym użytkownikiem Pogawędek Wędkarskich - kliknij tutaj aby zalogować się!
|
 |
 |
 |
J:
Chętnie skorzystam, bo
też jeżdżę często
drogami dwucyfrowymi, ...(142) Sep 07, @ 06:56:26
zabrze:
Do Krakowa na dorsze
nie będę jeździł...
;). Proszę pokaż mi gd ...(142) Sep 07, @ 06:39:15
Jotes: W Hiszpanii masz teraz
30 - 34*C, więc chyba
tylko wakowanie kieł ...(33) Sep 07, @ 05:34:57
Karpiarz: Byc moze nietypowy
temat porusze ale jak
niektorzy wiedza
ruszamy ...(33) Sep 07, @ 01:21:28
old_rysiu: Jeździłem do Krakowa
jak jeszcze nie było
autostrady, jeżdżę do
K ...(142) Sep 06, @ 23:10:33
old_rysiu: Wstęp napisany -
poszłoooo!!! ...(1032) Sep 06, @ 22:24:07
dzas:
Artykuł napisany,
pozostaje "oskrobanie"
fotek z nadmiaru bajtó ...(808) Sep 06, @ 22:00:06
J:
Tymi? Bałagan na
czacie? Zgłoś
naruszenie Regulaminu
PW! ...(1246) Sep 06, @ 21:59:56
Monk: Najpierw napisz, a
później wzdychaj
"kiedy wydrukują".
...(1032) Sep 06, @ 20:32:18
Monk: Jako że jestem
nietrunkowy, zakładał
się nie bedę - na
pewno nie ...(1246) Sep 06, @ 20:14:52
|
 |
 |
 |
|  |
Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek…
Opublikował 22-07-2010 o godz. 15:50:00 Monk |
JKarp prezentuje:
Piątek, 25 czerwca, nie napawał pogodowym optymizmem. Szaro, ponuro, nie za ciepło… Praktycznie cały dzień mżawka.
Od tygodnia obiecywałem i Żonie, i sobie, że nigdzie na ryby nie jadę. Po południu do sklepu przyszedł Kompan od zasiadek - Artur. Postaliśmy, pogadaliśmy. Wpadł po zakupy Grzesio. I wtedy Artur do mnie mówi: jedziemy na ryby?
Oczywiście opierałem się jak mogłem … w myślach jakieś 15 sekund. Ale gdzie? No na Okonia. Telefon do Właściciela i miny nam zrzedły – praktycznie cały weekend wszystkie miejsca zarezerwowane. Po krótkiej aczkolwiek burzliwej debacie wybór padł na jezioro Pomocnia. Około godziny 19.30 spakowani ruszamy i Artur mówi, że może na Oczko w Zegrzu, bo już późno… No dobra – mnie jest ogólnie obojętne gdzie pojedziemy.
Na miejscu jesteśmy ok. 20.00. Zaczynamy od namiotów, bo w każdej chwili mżawka może zamienić się w deszcz.

Następnie rozkładamy pody i montujemy zestawy.
Po jako takim rozlokowaniu podów i wybraniu miejscówek przystępujemy do nęcenia.

Jako podstawy zanęty używamy pelletu Allera, kukurydzy i konopi. Po wymieszaniu w wiaderku biorę się do nęcenia rakietą. Artur w tym czasie nęci kobrą. Do nęcenia używa kulek truskawkowych Trofeum i Pro Logic, ja zdecydowanie preferuję kulki StarBaitsa Omega Fish i SK30.

Bardzo szybko przychodzi wieczór, a potem noc.
Do rana cisza. Nic nie piknie, nie mówiąc o normalnym braniu. Rano po śniadaniu i kawie nęcimy jeszcze raz. Z tym, że i ja nęcę kulkami truskawkowymi.
Cały dzień cisza. Ile można czekać na branie? Ale dobrze wiemy, że Oczko to bardzo chimeryczna woda, a brania jeśli są, to tylko nocą.
Około 16.30 ciszę przerywa piiiiiiii na wędce Artura. Po około 15 minutach na macie ląduje karp. Szybkie ważenie i waga pokazuje 9 kg. Karp po sesji fotograficznej odpływa majestatycznie do swojego domu.

Bardzo się cieszymy i nie możemy nadziwić się, że ryba wzięła w dzień. No ale przecież to nie powód do narzekania…
Na wieczór nęcimy jeszcze raz, bo wiadomo, ile takie miśki mogą zjeść…
Około 20.00 troszkę zmęczony idę spać. Noc minęła spokojnie. Wstałem o piątej rano. W tym czasie Artur postanowił przetestować moje łóżko.

Ubrałem się, wypiłem dwa łyki kawy i słyszę piiiii – jedzie na mojej wędce. Po krótkim, aczkolwiek nerwowym holu, bo karp postanowił zakotwiczyć w grążelach i musiałem z podbierakiem iść po niego. Karp ląduje ma macie. Ważenie - 8,10 kg. Jest super… Kilka fotek i wracaj dzieciaku do swojego domu…

Do końca już nic się nie działo.
 Na macie nie zawsze lądują duże sztuki...
Na dwa dni zasiadki do wody poszło na cztery wędki około 40 rakiet zanęty i 2,5 kg kulek.
Planujemy zasiadkę z łódką, echosondą, z wywożeniem zestawów - ciekawe, czy przyniesie ryby?
Janusz JKarp
|
| |
|
|
| | Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść. |
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez Monk dnia 22-07-2010 o godz. 17:33:12 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Karpie fajne, ale rozbrajająca jest ta "wielka sztuka" na macie!:))
Oczko swą świetność ma już za sobą, choć dla karpiarzy nadal pozostaje - jak widać - ciekawym miejscem. Może są tam jeszcze prosiaczki z moich zarybień? ;) |
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez mario_z (mario-z71@o2.pl) dnia 22-07-2010 o godz. 17:41:51 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Janusz ładne karpiszony, gratuluję udanej zasiadki. |
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez the_animal dnia 22-07-2010 o godz. 17:57:12 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Fajna relacja , no i .... jak się łapska wyciągnie to i ryby rosną :P |
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez Andrzej228 dnia 24-07-2010 o godz. 07:48:16 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Wywózka to wspaniała rzecz, a w szczególności taka jak moja. Miejsce nęcenia to około 1,5m głębokości, po rozsianiu kulek na taką głębokość wszystkie widzę, a następnego dnia niema żadnej. Tak właśnie mija mi tydzień nęcenia. Miałem być dzisiaj na nocce, ale do 24-tej padało w nocy miało też padać (tak mówiły prognozy) i nie poszedłem. Może dzisiejsza noc :? Gratulacje miśków! :) |
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez Robert (gosia67600@numericable.fr) dnia 25-07-2010 o godz. 14:15:32 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Wielokrotnie podkreślam, że łowienie karpi jeszcze nie dla mnie ;-), zakochany w "spinie", wędrówkach brzegiem, przedzieraniem się przez chaszcze. Tego wszystkiego sobie życzę :-). Wiem jednak, że nie potrwa to wiecznie i któregoś dnia usiądę na "dupsku";-). Takie artykuły upewniają mnie, że warto spojrzeć na wędkarstwo trochę z innej strony. Samotne wyprawy, co prawda posiadają jedyny i niepowtarzalny klimat, ale wspólne wędkowanie też ma swoje niezastąpione walory. Bardzo podoba się mi Twoje podejście do decyzji "jechać nie jechać" :-)).
Bardzo sympatyczny przekaz gratuluje zdobyczy i dobrej kompani w wyprawach na rybki :-).
|
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez old_rysiu dnia 26-07-2010 o godz. 08:31:51 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | Wspaniały wypoczynek i to z rybami!!!
Myślę jednak, ze to dla zdrowych ludzi. Nie wyobrażam sobie, abym mógł dotrzeć na miejsce z takim bagażem. Owszem, jeździło się na zasiadki karpiowe, ale to dzięki kolegom. Art-nemo jak wszystko przygotował i praktycznie pomógł mi w przetransportowaniu, to mogłem zasiadać. Niestety, warunki naszego miejsca znacznie się pogorszyły ( zasypywanie ) i raczej już nie ma możliwości na zasiadki. Teraz zostało mi czytanie takich artykułów, które również cieszą. Pisz o takich wyprawach, rób wspaniale fotki - myślę, że nie tylko ja na nie czekam. |
|
|
Re: Fartowna zasiadka czyli o tym, że nigdy nie planuj zasiadek… (Wynik: 1) przez bodzio8247 dnia 30-07-2010 o godz. 20:56:24 (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) | | Gratki Janusz,szczerze zazdroszczę :) Jako raczej wędkarz stacjonarny miałem przyjemność przeżyć kilka zasiadek prosiaczkowych ! Uwielbiam te klimaty ,niestety na razie czasowo nie wyrabiam ,ale jeszcze dzień najwyżej dwa...Pzdr |
|
|
|